ďťż
Ĺwiat eMki
TRADYCJA SIÓDMA DDA.
„Każda grupa DDA powinna być samowystarczalna i nie powinna przyjmować dotacji z zewnątrz.” Główną podstawą dochodu grupy są dary członków, wrzucane do kapelusza podczas spotkania, i używa się ich jedynie dla celów Wspólnoty. Zgodnie z Tradycją Szóstą pieniądze, jakie ofiarowują członkowie grupy, nie powinny być użyte poza zasięgiem działania Wspólnoty. Nie mamy stałych składek, żadnych obowiązkowych opłat, ale jako część światowej wspólnoty, każda grupa podejmuje odpowiedzialność za utrzymanie miejscowych, krajowych i światowych ośrodków naszej służby. Każda grupa sama ustanawia jaką sumę przeznaczy na ten cel. Większość grup chętnie podejmuje to zobowiązanie, ponieważ każdy członek Wspólnoty korzysta z rezultatów tej działalności. Ta wspólna zależność jest zdrowa i potrzebnym warunkiem dla zachowania jedności i równości Wspólnoty na całym świecie. Tradycja Siódma mówi też, że grupa nie przyjmuje żadnej pomocy materialnej z zewnątrz. Jeżeli grupa uległaby pokusie przyjęcia datków z zewnątrz, mogłoby to zniszczyć jej podstawowe zasady duchowe. Wraz z przyjęciem pieniędzy musielibyśmy przyjąć pewne zobowiązania w stosunku do ofiarodawcy. Ten kto płaci muzykantom, decyduje o repertuarze. W pewnym sensie oznaczałoby to „sprzedanie” naszej niezależności. Aby utrzymać Wspólnotę w całkowitej niezależności od zewnętrznych wpływów musimy opierać się wyłącznie na składkach członków. Zasada, że jesteśmy samowystarczalni, jest przyczyną głębokich przemian, jakie zachodzą w nas pod wpływem Wspólnoty. Kiedy indywidualni członkowie grupy przejmują odpowiedzialność za istnienie i rozwój grupy to wytwarza się w nich, jak również w całej naszej wspólnocie, wielka duchowa moc. Jeżeli ja wywiążę się z moich zadań, a inni ze swoich, to nie ma potrzeby proszenia o pomoc z zewnątrz. Członkowie Wspólnoty są wierni zasadzie : „wszystko albo nic”. Świadczy o tym również nasz stosunek do pieniędzy. Wszyscy powtarzamy z uporem : „Nie można mieszać naszej Wspólnoty z pieniędzmi. Musimy oddzielać ducha od materii”. We wspólnocie przyjęto zasadę, że zawsze pozostanie biedna. Jest to zasada zbiorowego ubóstwa. Takie podejście do spraw materialnych wskazuje, że ludzie nieodpowiedzialni stali się odpowiedzialni oraz że przyjmując zasadę finansowej niezależności. Członkowie Wspólnoty wskrzesili zapomniany ideał, że istnieje tylko jedno miejsce, gdzie Wspólnota i pieniądze świetnie się uzupełniają – tym miejscem jest kapelusz ! 1. Bądźmy szczerzy : czy naprawdę robię wszystko co w mojej mocy, aby pomóc Wspólnocie (mojej grupie, intergrupie, Biuru Służby Krajowej DDA) zachować niezależność finansową ? Czy nie mógłbym wspomóc ich pod koniec mityngu nieco hojniejszym datkiem, może także w zastępstwie nowicjusza, którego jeszcze nań nie stać ? 2. Czy sprawozdanie skarbnika o stanie finansowym grupy jest sprawą nieistotną ? Czy przedstawienie go sam skarbnik uważa za konieczne ? 3. Czy mojemu zdrowieniu nie służy bardziej poczucie własnej godności niż poczucie, że okazywana mi dobroczynność do czegoś mnie zobowiązuje, odbierając mi część niezależności ? TRADYCJA ÓSMA DDA. „Działalność we Wspólnocie DDA powinna na zawsze pozostać honorowa, dopuszcza się jednak zatrudnianie niezbędnych pracowników w służbach DDA”. Integralną częścią programu Wspólnoty jest realizacja dwunastego kroku, czyli niesienie pomocy innym ludziom, dodawanie im otuchy, uczenie ich nowego sposobu życia. Nagrodą dla nas jest radość dzielenia się tym, co sami odkryliśmy w naszej Wspólnocie. Nie ma to nic wspólnego z zawodowym podejściem do leczenia za pomocą terapii. To, co czynimy dla innych, nie czynimy dla pieniędzy lub innych materialnych korzyści, a jedynie dla naszego duchowego rozwoju.Wspólnota nigdy nie dopuści do powstania zawodowej grupy DDA. Nasza odwieczna maksyma mówi : „Co otrzymałeś darmo – przekazuj darmo innym”. Nie można pogodzić pieniędzy z rozwojem duchowym. Tradycja Ósma zawiera wskazówki dla członków grup, którzy są równocześnie profesjonalistami (terapeuci, doradcy, lekarze, duchowni, pracownicy społeczni itp.). Ich wypowiedzi podczas spotkań, tak jak i wypowiedzi pozostałych członków grupy, powinny dotyczyć przede wszystkim ich własnego uzdrawiania. Nie powinny uczęszczać na spotkania jako fachowcy, ani też eksperci do spraw leczenia, tylko z powodu osobistych potrzeb. Na spotkaniach nie uznajemy autorytetów. Dla uzdrowienia potrzebne jest, byśmy wzajemnie sobie pomagali, jako równi sobie. Wszyscy mamy zarówno słabe, jaki i mocne strony. Jednak służby DDA nie mogłyby działać bez etatowych pracowników. Zarówno w Fundacji, jak i w lokalnych biurach intergrup muszą być zatrudnione sekretarki i inni pracownicy etatowi. Praca ta to jeszcze nie niesienie pomocy, a jedynie umożliwienie realizacji Dwunastego Kroku. Oni nie robią płatnego zawodu z Dwunastego Kroku, a tylko umożliwiają jego niezawodową realizację. To dzięki nim, szukający u nas pomocy nie zastają zaryglowanych drzwi. Działający honorowo członkowie zarządów i chętni do honorowej pomocy, w tych pracach mają nieoceniony wkład, nie można jednak oczekiwać, by zdołali oni sami dźwigać wszystkie codzienne ciężary. Problem zawodowstwa ostatecznie rozwiązano, opierając się na wcześniejszych doświadczeniach, w Tradycji Ósmej : za realizację Dwunastego Kroku nikt nigdy nie powinien otrzymywać pieniędzy, ale ludzie którzy pracują dla Wspólnoty na etacie są warci swej zapłaty. 1. Czy moje własne zachowanie odzwierciedla zasady zawarte w Tradycjach ? Jeśli nie, co powinienem zmienić ? 2. Czy kiedy narzekam na wskazania zawarte w którejś z Tradycji, zdaję sobie sprawę z tego, jak niedobry wpływ może to mieć na innych ? 3. Czy za moje wysiłki we Wspólnocie próbuję czasem uzyskać jakieś wynagrodzenie – nawet jeśli nie w postaci finansowej ? 4. Czy wypowiadając się na mityngach, usiłuję sprawiać wrażenie, że wiem wszystko o chorobie, procesie zdrowienia, samej Wspólnocie ? Że jestem doskonale obeznany z medycyną, socjologią, psychologią ? Że jestem ekspertem od spraw duchowych ? A nawet – niech Bóg ma mnie w swojej opiece – od pokory ? 5. Czy staram się zrozumieć, na czym polega praca osób zatrudnionych w służbach Wspólnoty ? 6. Czy od kiedy jestem we Wspólnocie, miałem jakieś doświadczenia, które potwierdzałyby mądrość tej Tradycji ? TRADYCJA DZIEWIĄTA DDA DDA nie powinna nigdy stać się organizacją; dopuszcza się jednak tworzenie służb i komisji bezpośrednio odpowiedzialnych wobec tych, którym służą. W każdej organizacji ludzie na różnych jej poziomach muszą posiadać autorytet, uprawnienia by móc kierować postępowaniem innych. Wspólnota ludzi równych sobie, taka jak nasza, nie działa w ten sposób. Nasza Wspólnota nigdy nie powinna posiadać żadnej struktury organizacyjnej. W naszej Wspólnocie nikt nie może rozkazywać, ani oczekiwać czyjegoś posłuszeństwa, czy kogoś karać. Nasze niezbędne zadania spełniane są przez stosowanie duchowych zasad, oraz ustalonych sposobów postępowania, na które wszyscy zainteresowani się zgadzają. Grupa wybiera, lub wyznacza, indywidualne osoby do podjęcia pewnych obowiązków : rzecznika grupy, prowadzącego spotkanie, skarbnika, sekretarza i innych. Ci „zaufani pracownicy” są odpowiedzialni za rzetelne wykonanie pracy, jakiej się podjęli. Pracują według zasady rotacji, nikt nie pozostaje na tym samym stanowisku zbyt długo, tak, aby wszyscy mieli szansę dzielenia odpowiedzialności. Rotacja gwarantuje, że wszyscy mają szansę rozwijać się przez służenie innym. Te osoby mają okazję służenia grupie oraz całej Wspólnocie. Nie daje im to prawa do kierowania, albo kontrolowania innych członków grupy. Jestem we Wspólnocie dla odzyskania własnego zdrowia, i przez dobrowolne ofiarowanie służby w potrzebnych komitetach, wprowadzam w czyn takie powiedzenie : „Ja jestem odpowiedzialny”, oraz „Niech się zacznie ode mnie”. Tradycja dziewiąta przestrzega nas przed nadmiernymi formami organizacyjnymi grupy. Nie używa się terminu „członek – założyciel”. Ci, którzy założyli nowe grupy, w bardzo krótkim czasie powinni oddać przedstawicielstwo nowym osobom, tak, aby i one miały szansę służenia i rozwoju. We Wspólnocie uznajemy fakt, że tak indywidualnemu członkowi, jak i grupie, nie można czegokolwiek nakazywać. Powiernicy oraz pracownicy zatrudnieni na etatach mogą tylko wysuwać sugestie, często w pisanych pismach używają zdania : „Oczywiście masz całkowite prawo zrobić, co tylko zechcesz, jednakże większość dotychczasowych doświadczeń wydaje się sugerować, że ...”. Nakazy nie są potrzebne, ponieważ każdy członek stosuje, najlepiej jak potrafi, wskazania Dwunastu Kroków, bo nieprzestrzeganie tych zasad jest niemal równoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku śmierci. Tak samo groźba rozpadu wisi nad grupą, kiedy zaniedbuje ona wskazania Dwunastu Tradycji. Najlepszymi strażnikami zasad są wielkie cierpienie i wielkie szczęście, innych nie trzeba. Celem każdego z naszych członków jest zdrowienie a zadaniem naszych służb jest dotarcie z programem do każdego, kto może go potrzebować. Nasza Wspólnota musi skutecznie funkcjonować, ale jednocześnie musi unikać bogactwa, prestiżu i władzy, które zawsze są utrapieniem wszelkich innych społeczności. Tradycja Dziewiąta sugeruje istnienie społeczności bez struktury organizacyjnej, społeczności ożywianej tylko i wyłącznie duchem służby czyli wspólnoty w najgłębszym sensie. 1. Czy nadal próbuję dyrygować wszystkimi w grupie i narzucać im swoją wolę ? 2. Czy opieram się przyjętym w grupie zwyczajom i obowiązującym zasadom zachowania, ponieważ odbieram je jako zagrożenie dla mojej wolności ? 3. Czy jestem wystarczająco dojrzały, aby zrozumieć znaczenie wszystkich elementów Programu i korzystać z nich – chociaż nikt mnie do tego nie zmusza – z poczuciem osobistej odpowiedzialności ? 4. Czy podejmując się zrobienia czegoś w grupie, ćwiczę przy tym cierpliwość i pokorę ? 5. Czy jestem świadom swojej odpowiedzialności wobec wszystkich tych, którym służę? 6. Dlaczego żadna grupa Wspólnoty nie potrzebuje statutu ani regulaminu ? 7. Czy gdy nadchodzi pora, umiem – zresztą z korzyścią dla siebie – godnie zrzec się pełnionej w grupie funkcji służebnej ? 8. W jaki sposób rotacja osób pełniących różne funkcje służebne wiąże się z anonimowością ? A z pokorą ? |
Podstrony
|